Bożonarodzeniowe tradycje w Ekwadorze

Wigilijna wieczerza o północy

Stajenka ze Świętą Rodziną w każdym domu i dzielnicy, codzienne uczestnictwo w adwentowym nabożeństwie Liturgii Słowa i Pasterka przesunięta na wcześniejsze godziny, żeby ekwadorskie rodziny mogły, zgodnie z tradycją, zasiąść o północy do wigilijnej wieczerzy. To tylko niektóre obyczaje świąteczne w Ekwadorze, o których opowiada świecianin, werbista, misjonarz – ojciec Kajetan Sahlke.

wigilia 1Przygotowania do świąt są w Ekwadorze inne niż u nas. Już w pierwszych dniach grudnia, najczęściej w którąś z sobót, spotykają się całe, wielopokoleniowe rodziny na wspólnym, radosnym budowaniu i strojeniu żłóbka. To ważne, bo przez cały adwent wokół niego będzie kręcić się religijne życie rodziny. Do budowy żłobka używa się mchu, kamieni, porostów, dzieci i ich rodzice przynoszą różnego rodzaju zabawki,  figurki zrobione z drzewa, a w ostatnich czasach są one zrobione ze sztucznego tworzywa czy nawet z gipsu i przedstawiają ludzi z  różnych narodowości etnicznych z naszego kraju.

Dziewięć dni przed Bożym narodzeniem prawie we wszystkich domach spotykają się rodziny na nabożeństwie Liturgii Słowa. Czasem kilka rodzin spotyka się po sąsiedzku, co dzień w innym domu. - Wtedy jest czytany fragment Biblii na dany dzień, nawet po kilka razy, żeby się utrwaliło - opowiada ojciec Kajetan. - Później sąsiedzi rozmawiają o danym fragmencie, dzielą się tym, co Bóg powiedział do nich przez to słowo, a całą liturgię nowenny wypełniają śpiewy kolędowe i modlitwy. Corocznie na okres Bożego Narodzenia są przygotowywane nowe tematy dla wspólnego rozważania. Po zakończeniu części modlitewnej wszyscy uczestnicy są częstowani kubkiem gorącej czekolady i ciasteczkami. Podczas tej „biesiady” są recytowane poematy honorujące Dzieciątko Jezus, Matkę Bożą, św. Józefa, itp.

Większe stajenki powstają w każdej dzielnicy i niezależnie od spotkań w domach, zbierają się tam mieszkańcy całych dzielnic, by wspólnie się modlić. Takim spotkaniom przewodniczą miejscowi katecheci i liderzy wspólnot. Moje posługiwanie duszpasterskie w okresie nowenny polegało na towarzyszeniu w każdym dniu innej wspólnocie na terenie miasta – mówi ojciec Kajetan.

Pasterka czyli Misa del Gallo

Dnia 24 o północy, a ściślej mówiąc 25 grudnia rozpoczyna się Misa del Gallo (Pasterka), na którą przychodzą wszyscy mieszkańcy. Praktycznie przychodzą takimi „falami” procesyjnymi z poszczególnych dzielnic przynosząc ze sobą figurkę Dzieciątka Jezus, która znajdowała się w żłobku przy którym gromadzili się we wszystkie dni trwania nowenny. Oprócz tego każda rodzina przynosi pięknie przystrojoną, swoją własną figurkę ze swego domowego żłobka. Te figurki, a jest ich dziesiątki a nawet setki, kładą u stóp ołtarza. Tak położone figurki tworzą bardzo kolorowy niejako „dywan”. Wiele figurek z braku miejsca lub z obawy zaginięcia czy podmienienia, pozostaje przez cała mszę św. w rękach ich właścicieli. Po mszy św. wracają do swych domów przy akompaniamencie śpiewów kolędowych jak i fajerwerków.

Sztuczna choinka wypiera drzewko kawowe

Tradycyjnym elementem świątecznym jest drzewko. Dawniej to zawsze było małe drzewko kawowe, oskubane z liści, pomalowane na biało, przystrojone świecącymi ozdobami. Dawniej to były miniaturowe pudełeczka owinięte świecącym papierem i znane z naszego dzieciństwa łańcuchy z kolorowego papieru.  Łańcuszek symbolizuje jedność rodziny i całej wspólnoty. To drzewko kawowe, zostaje początkowo wyparte przez drzewko cyprysowe.

Teraz coraz częściej w domach można spotkać sztuczną choinkę. Nie trzeba tyle trudu, żeby przygotować drzewko do strojenia. - To niestety jeden z negatywnych wpływów cywilizacji zachodniej - twierdzi o. Sahlke. - Uderzające jest w Ekwadorze to, że już od początku listopada w sklepach i w środkach masowego przekazu pojawiają się motywy świąteczne i postacie nazywane św. Mikołajem, ale z postacią biskupa Mikołaja z Miry nie ma nic wspólnego.  - ubolewa misjonarz. Dlatego, jak to już zostało powiedziane powyżej, podczas całej nowenny bardzo mocno podkreślane jest to, że nie możemy dopuścić do tego aby utożsamiano jakiegoś tam „Gwiazdora” z Bożym Narodzeniem, z narodzeniem Syna Bożego.

Wieczerza o północy

Kiedy trafiłem do Ekwadoru byłem zaskoczony tą tradycją - wspomina o. Kajetan. - Jak tu odprawiać Pasterkę, kiedy wszyscy wtedy chcieliby świętować w domach? - dodaje. Jednak przygotowanie do pracy oraz inkulturacja szybko dały mi do zrozumienia, ten piękny zwyczaj. Otóż cała rodzina przy wspólnym stole oczekuje na przyjście Zbawiciela. Na jego narodzenie. Aby on narodził się również na łonie tej rodziny. ....  W miastach jednak godzina odprawiania Pasterki nie zmieniła się. Ludzie zaczęli się przyzwyczajać i spotykać z rodziną kilka godzin wcześniej, a o północy przychodzić do kościoła. Po Pasterce rodzina zbiera się przy stole na wspólnej wieczerzy. Tradycyjną potrawą jest nadziewany pieczony indyk lub kurczak. Niektóre gospodynie powiadają, że w ich domach nie może zabraknąć ryby. Ryba oznacza dobrobyt. Jeśli ryba jest na stole wigilijnym to nigdy nie zabraknie w tej rodzinie żywności ponieważ ryba została uświęcona przez Pana Jezus, w momencie kiedy zrobił pomnożenie chleba i ryb. Również na stole nie może zabraknąć i innych produktów, które uprawia się w danym regionie. A to również dlatego aby w danym roku również dobrze obrodziły i nigdy ich nie brakowało. Na rozpoczęcie wieczerzy nie może zabraknąć składania sobie życzeń przy obopólnym uścisku. Podarunki dla dzieci zazwyczaj kładzie się pod łóżkiem, aby gdy rano się obudzą mogły je rozpakować.  Inaczej jest w pobliskich wsiach. Tam kapłani nie są w stanie odprawić mszy św. o północy, więc Pasterki odprawia się o godz. 20 lub 22. Jeszcze inaczej jest w oddalonych wioskach. Tam rodziny zasiadają do stołu o północy, a ksiądz dociera po świętach i odprawia świąteczną Eucharystię. Tu daje się zauważyć kolejną znaczną różnicę. - Po świątecznej mszy ludzie nie rozchodzą się do domów - wyjaśnia o. Kajetan. - Zaczynają całą wspólnotą świętować. Każdy wcześniej przyniósł z domu to co miał do jedzenia. To się zbiera razem i każdy się częstuje. To czas, kiedy są różne wspólne zabawy, jest radość, śpiewy. Takie świętowanie trwa długie godziny.

Odgrywają sceny związane z narodzeniem Jezusa

Wspólne świętowanie Bożego Narodzenia
w miejscowości Azuay w Andach.
Pase del Niño to procesja, w której wędruje cała wspólnota.

Na poszczególnych stacjach odgrywane są sceny
związane z Bożym Narodzeniem

Bardzo charakterystyczną tradycją są procesje Pase del Niño. Cała wspólnota zbiera się na skraju wioski i stamtąd wyrusza w kierunku kaplicy. Na jej czele idą barwnie przebrane postacie ewangeliczne. Na poszczególnych stacjach są przez nie odgrywane krótkie (5-10 minutowe) scenki, np. zwiastowanie, nawiedzenie przez Maryję jej krewnej Elżbiety, szukanie posady w Betlejem, narodzenie Dzieciątka Jezus, przybycie mędrców ze wschodu, ucieczka do Egiptu, itd. - To jest bardzo radosne. Nikt tam nie wstydzi się występować przed innymi - komentuje misjonarz. Warto jeszcze dodać, że „El Pase del Nino” jest bardzo starą tradycją, której celem jest oddanie czci Jezusowi nowonarodzonemu, poprzez uczestniczenie w procesji, w której uczestniczy w dużych miastach wiele tysięcy ludzi. Pase del Nino jest zarazem manifestacją popularnych wierzeń, w których przeplata się wielkie bogactwo symboli świętości z liturgii kościelnych jak i z życia społecznego, które przeplatają się z kulturą tradycyjną indian i metysów.

Święto aż do Objawienia Pańskiego

Boże Narodzenie świętuje się aż do dnia Objawienia Pańskiego, czyli 6 stycznia. Kolejnym dniem świąt jest uroczystość Świętych Młodzianków przypadająca na dzień 28 grudnia. W tym to dniu  robi się „psoty”, żarty, dlatego trzeba uważać aby nie dać się nabrać na jakiś żart ze strony drugiej osoby.  Trzeba też uważać aby w tym dniu nie pożyczać drugiej osobie pieniędzy czy jakiś wartościowych przedmiotów gdyż automatycznie zmieniają właściciela. Natomiast ostatniego dnia grudnia czyli 31, wieczorem na ulicach pojawiają się kukły postaci ludzkich, z których układane są inscenizacje przedstawiające najgorsze zdarzenie minionego roku. W mieście co kilkanaście metrów można spotkać inną inscenizację. O północy wszystkie są palone. To symbol dezaprobaty i uwypuklenia ze strony społeczeństwa w sposób groteskowy pewnych poczynań władz lokalnych. Kukły wypełnione są materiałami łatwopalnymi, a częstokroć nafaszerowane jeszcze fejerwerkami, więc o północy jest tam dość głośno i cała okolica zadymiona. Ale zanim te inscenizacje zostaną spalone, wszyscy mieszkańcy miasta wychodzą na ulicę i przechadzając się, niejednokrotnie ocierając się o siebie, składając sobie życzenia noworoczne, oglądają przygotowane inscenizacje. Taki spacer trwa niejednokrotnie 3 – 4 godziny. Przygotowanie do tego wydarzenia zaczyna się w wielu wypadkach kilka tygodni przed godziną „zero”. Wiele czasu (przy wielkich inscenizacjach) pochłania robienie figur, ich malowanie, charakteryzowanie i ustawianie w odpowiedniej pozie. W obecnym czasie organizuje się konkursy na najlepszą inscenizację, które określamy nazwą „Los Años Viejos”
W różnych dzielnicach na małych skwerach (parkach) czy chociażby ulicy, którą zamyka się dla ruchu kołowego można sobie potańczyć przy akompaniamencie muzyki puszczanej z magnetofonu poprzez kilkuset watowe głośniki. Wielokrotnie jest tak głośno, że nie można swobodnie rozmawiać gdyż muzyka zagłusza wszelką rozmowę.

Misja misjonarzy w Ekwadorze

Głównym zadaniem misjonarzy jest ewangelizacja. Jednak praca misjonarzy nie jest tylko ściśle związana z przepowiadaniem Słowa Bożego i sprawowaniem liturgii. 80 procent czasu misjonarza pochłaniają prace nie związane z ewangelizacją. To głównie działalność charytatywna, społeczna. Osiemdziesiąt procent ludności Ekwadoru żyje w skrajnym ubóstwie. – Misjonarze nie mogą przejść obok tego obojętnie – mówi o. Kajetan. – Ich życie jest naszym życiem. Dlatego misjonarze dwoją się i troją, żeby jak najbardziej pomagać lokalnym wspólnotom i poszczególnym rodzinom – dodaje. W największym stopniu jest to pomoc zza granicy, również z Polski. Misjonarze piszą projekty na realizację najpilniejszych potrzeb lokalnych społeczności. A to trzeba zbudować niewielki most, a to pozyskać wodę pitną, odbudować zniszczone przez powódź lub inny kataklizm domy. No i najbardziej powszechne zapotrzebowanie na żywność. Werbiści i inni misjonarze pukają do drzwi rozmaitych organizacji charytatywnych na świecie i otrzymują z nich wsparcie. Również w naszym kraju zbiera się pieniądze na misje. W jedną z październikowych niedziel jest zbiórka we wszystkich polskich kościołach. Te pieniądze są później rozdzielane na poszczególne misje na całym świecie. – Jest to malutka kropla w morzu – mówi o. Salhke. – Jeśli z tej puli nasza misja dostaje 2 tys. zł rocznie, to co ja mogę za to zrobić? Przeznaczamy te kwoty na wykup recept dla naszych parafian, bo leki są w Ekwadorze strasznie drogie – wyjaśnia. Średni dzienny zarobek mężczyzny to równowartość 3 dolarów, a wykupienie recepty z lekami na grypę czy przeziębienie to koszt 35 dolarów. Prawie nikogo na to nie stać.

Dlatego ojciec Kajetan uważa, że Polacy powinni bardziej żyć świadomością powszechności Kościoła i dzielić się z biedniejszymi. – Nie tylko z biednym w Polsce, ale też z tymi ludźmi, którzy żyją gdzieś daleko – podkreśla. Tym bardziej, że poziom życia polskich rodzin, nawet tych którym się nie przelewa, jest wielokrotnie wyższy od poziomu życia rodzin w Ekwadorze, czy jakimkolwiek kraju Ameryki Łacińskiej lub Afryki.

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI

Dom Misyjny Księży Werbistów
ul. Klasztorna 4, Górna Grupa
86-134 Dragacz

Tel.: (52) 330 63 00
Fax: (52) 330 63 03
E-mail: svd.g.grupa@neostrada.pl

Nr konta bankowego
50 8168 0007 0008 1302 2000 0001

© 2017 Dom Misyjny św. Józefa

Nasza strona wykorzystuje ciasteczka (cookies). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. WIĘCEJ